MałaMi a ten valerin jest dosc mocny, jak go wezmiesz to uspokajasz sie troche?? i czy na recepte jest?? ja chyba tez cos musze brac, bo czasami budze sie o 4-5.00 i czuje takie duszenie w zlodku, wiem ze to dzieje sie wszystko w mozgu a tylko w brzuchu takie cos odczuwam, jednak nie umiem sobie z tym radzic. To jest od szkoly bo na wakacje tego nie mialam a teraz znowu powrocilo...troche sie boje ale tak bez tabletek to chyba nie dam rady, bo przez to nie moge jesc a jak nie bede spac ani jesc to kaplica
Edyta_000, zaczelo sie od szkoly? praktycznie to rola podswiadomosci... jezeli bedziesz zakladac z gory, ze czeka cie wielki stres i w ogole, to tak sie dzieje, ze masz takie objawy...
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Ja to juz mam od dluzszego czasu jak chodze do liceum, ale teraz musze byc silna i nie chce miec znowu deprechy. Juz sobie wszystko tlumacze aby tak nie myslec ale nie da sie, trudno jest przekonac samą siebie W sumie to boje sie brac jakies tabletki nawet te slabsze, bo przeciez na tym to nie polega, musze sama to w sobie zwalczyc, jak narazie z mizernym skutkiem, bo ledwo co szkola sie zaczela a ja mam znowu to samo
Edyta_000, moze wybierz sie do psychologa?? no i pij jakies herbaty ziolowe, a te tabletki ziolowe tez tak nie szkodza... ale najwazniejsze to optymistyczne myslenie.
nie mysl o szkole i klasie, najwazniejsze jest dla Ciebie zdanie matury. to tylko 10 miesiecy, wcale nie tak duzo, jak sie wydaje... minie nim sie obejrzysz.. zreszta Wy macie nawet krocej... skup sie na maturze, na pewno zdasz, po czasie bedzie to juz tylko wspomnieniem
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
jaaa dziewczyny...Nier spinajcie sie tak. To TYLKO szkoła. Co Wam po dobrych wynikach w nauce skonczonym uniwersytecie jak bedziecie wewnętrznie wyniszczone przez stres? Rei napisałam ze przeciez w domu Was sie wyrzuca jak przyniesiecie słabszą ocene. Są przeciez jeszcze poprawiania ocen. Luzu troche.
Do szkoły trezba mieć zdrowe podejście. patrzeć na to tak,że szkoła to nie jest wszystko w życiu,tylko jakiś jego element. Fajnie jest mieć same oceny,ale jak przyjdzie gorsza,to nie tragedia. Nie każdy ma takie podejście,bo np. rodzice naciskają w jakiś tam sposób. Wtedy trzeba sie takiego normalnego podejścia po prostu nauczyć. Tłumaczyć sobie,że jedna porażka,to nie koniec świata,mysleć pozytywnie,nie brać sobie wszystkiego do serca.To czasem proste nie jest,ale można.
Trzeba podchodzić jak ja : dostane słabą ocenę to poprawię jak nie to coż .... pech .
Moja mama na mnie naciska ostatnio ale no co zrobię że ja chyba mam jakaś chorobę nie wysiedzę w miejscu przez 45 minut cały czas się kręcę i gadam . W liceum te objawy są jeszcze gorsze . Wiec o wynikach z nauki bardzo dobrych nie ma mowy .
ale od szkoly zalezy Twoja przyszlosc... mnie zalezaloby na dobrych ocenach i wynikach z matury... w koncu to decyduje o tym, na jaka uczelnie sie dostane...
no ale oczywiscie nie do tego stopnia, zeby AZ TAK sie stresowac.
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Hm do psychologa mogłabym cię zapisać,ale raczej darmowego a chyba takich nie ma,sama nie wiem.Edyta,te tabletki nie są na receptę i kosztuja ok 13 zł.Ogólnie biorę je nie z powodu szkoły,bo w sumie też się nią trochę stresuję ale nie aż tak, ale z powodu żeby nie przejmować się tak trądzikiem i myśleć wciąz o tym.hm biorę je ok 3 dni więc jakiś efektów nie ma ale wydaje mi się że jestem spokojniejsza.pamiętam jak w 6 klasie nas katowali że uuu wybór gimnazjum jest b.ważny i blebleble a ja cała w strzępkach nerwów(wtedy przez ok.3 tyg przed egzaminem brałam tabletki do ssania na spokojny sen),a teraz mówie sobie-o nie,nie będę uzależaniać mojego życia od egzaminu!of course wezmę sie do roboty i postaram się być bardziej zorganizowana,ale nie zamierzam się psychicznie męczyć.poza tym większy stres-większy trądzik-mniejsza poprawa leczenia-większy dół.
Ale Outsiderko nie trzeba już w gim się uczyć , zakuwać . W lo trzeba się wziąść już jakoś za naukę . Po co od najmłodszych lat łapać stresa .
nie trzeba się wykańczać, ale moim zdaniem gimnazjum to jest idealny moment, żeby się przyłożyć do nauki. dzięki temu, że się uczyłam to w liceum miałam dużo mniej do roboty niż ci co sobie olewali (czy uczyli się mniej niż ja), bo wiele materiału pamiętałam z gim. szczególnie miałam łatwo na tych przedmiotach, których nie miałam rozszerzonych, bo wystarczyło sobie przypomnieć to co już umiałam + naumieć się troszkę więcej. dzięki temu nie musiałam się uczyć na geografię tydzień przed klasówką tylko jeden dzień. dzięki temu nie traciłam tyle czasu na naukę przedmiotów, które nie przydadzą mi się w przyszłości na studiach.
w liceum, zwłaszcza w klasie maturalnej trzeba sie przylozyc do przedmiotów ktore zdaje sie na maturze i tych ktore przydadzą sie na studiach, reszte mozna sobie troche olać i nie przejmowac sie nimi zbytnio.
Ale Outsiderko nie trzeba już w gim się uczyć , zakuwać . W lo trzeba się wziąść już jakoś za naukę . Po co od najmłodszych lat łapać stresa .
No to na kija w ogole do gim. chodzic? Wszystko jest ze soba powiazane, do jakiej szkoly sie dostaniesz, a potem na jaka uczelnie...
Magda87 napisał/a:
w liceum, zwłaszcza w klasie maturalnej trzeba sie przylozyc do przedmiotów ktore zdaje sie na maturze i tych ktore przydadzą sie na studiach, reszte mozna sobie troche olać i nie przejmowac sie nimi zbytnio
w sumie fajne podejscie... ale nie wiemy, czy edyta tak sie stresuje tymi zdawanymi przedmiotami, czy nie
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
narazie nie przejmuje sie zdawanymi przedmiotami, wiem, ze jak wezme sie do roboty to dobrze zdam, tylko, ze jak przyloze sie do przedmiotow maturalnych to nie wiem jak dam rade z reszta, bo przeciez jakos musze sobie rozlozyc czas, miec tez troche odpoczynku gorzej mnie dobija, ze sobie nie poradze, jestem czasami zbyt ambitna i chce wiecej....w weekend postaram sie przemyslec to i jakos rozlozyc sobie czas. Za bardzo denerwuje sie wszystkim i stres jest niestety wiekszy Ale dziękuje za rady, postaram się z tego skorzystać
Edyta_000, nie panikuj tak z ta maturą. Jak ja chodziłam do klasy maturalnej,to miałam czas na naukę,na dodatkowe zajęcia i był też czas na imprezy. Jak sobie czasami odpuścisz takie rycie maksymalne w książkach,to świat sie nie zawali. Matura to nie jest nie wiadomo jak trudny egzamin,więc powiem brzydko, nie ma sie czym podniecać.Wiadomo,że od tego,jak sie zda maturę zależy wiele,ale bez ciśnień.
ja w klasie maturalnej sie mniej stresowałam niż w poprzednich latach miałam tak samo dobre oceny jak wcześniej a nawet lepsze i to przy mniejszym wysiłku. po prostu podeszłam do wszystkiego na luzie i jakoś łatwiej wszystko szło. ja też sobie odpuszczałam te przedmioty których nie zdawałam na maturze i co najlepsze miałam z nich tak samo dobre oceny a nawet lepsze
ja mam jeszcze gorzej bo ja kompletnie nie wiem co bede zdawac na maturze. Pewnie WOS ale mam tylko jedną lekcje tygodniowo i to tylko w 3 klasie wiec nie wiem czy dam rade
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum