wakaba
Wiek: 17 Dołączyła: 14 Mar 2004 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2004-04-13, 16:34
Piękne. Albo cytacik z "Alchemika" który jest pod każdym moim wpisem. Podoboa mi się jeszcze to "Jeśli płaczesz przez kogoś, to ten ktoś nie jest wart Twoich łez. A jeśli jest ich wart, to przez niego nie płaczesz" jakoś tak to szło. Najwaznijeszy jest sens. ale wychodzi z tego, że wogóle nie powinniśmy płakać. To by było straszzne!
płacz jest bezsensowny bo w niczym nie pomaga wakabko...ale z drugiej strony pomaga odreagować strach, złość czy też cierpienie lub nawet smutek, gorycz i samotnoć....staje się więc tak jakby lekiem na całe zło...
_________________ *bez muzyki życie nie miało by sensu*
wakaba
Wiek: 17 Dołączyła: 14 Mar 2004 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2004-04-14, 14:44
A mi się płacz podoba! Jasne że nie codziennie, ale od czasu do czasu. Nie lubie gotowac w sobie uczuć. Często przez kilka miesięcy nie płaczę, a mam okresy gdzie płaczę codzinnie przez tydzień. I to głownie z jednego powodu. To wszystko przez.. miłość
Ale oczywiście robię to samotnie w pokoju. Trudno jest, bo rodzice w każdej chwili mogą wejść. Więc płaczę rzadko.
Kiedyś prze pół roku gotowałam się z uczuciami w sobie. Za nic nie mgołam rozpłakać. Ale wykorzystałam stare antidotum "Dla Ciebie" Myslovitz. Rozryczłam się jak bóbr. I po tygodniu rozwiązałam powazny problem.
_________________ *bez muzyki życie nie miało by sensu*
wakaba
Wiek: 17 Dołączyła: 14 Mar 2004 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2004-04-15, 14:17
Chyba każdy zna... najsmieszniejsze było to, że ja od początku wiedziałam, że po płaczu wszystko się ułoży. Ale za nic nie miałam okazji do płaczu albo ochoty!
płacz jest pewnego typu odreagowaniem na to co dzieje się w około nas jak i w nas samych...jedni płaczą inni walą głową w ścianę...ale czasami dobrze jest sobie odreagować...człowiek czuje się znacznie lepiej...
_________________ *bez muzyki życie nie miało by sensu*
wakaba
Wiek: 17 Dołączyła: 14 Mar 2004 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2004-04-16, 18:40
Lpesze to niż dusić, wybuchnąc i komuś krzywdę zrobić.
Ja pamiętam, ze kiedys chciało mi sie płakać, ale nie chciałam tego zrobic, bo byłam na miescie. Potem mi było trudno oddech złapać, mama tłumaczyła, ze to dlatego, ze tłumiłam w sobie emocje(a miałam ich sporo) i ze po prostu trzeba było sie rozryczeć...
wakaba
Wiek: 17 Dołączyła: 14 Mar 2004 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2004-04-17, 17:28
Ja mam taką metodę, żeby fakt płakania nie był widoczny wcale. Jak chce mi się płakać to wskakuję pod prysznic i dopiero wtedy łzy mi lecą (wstrzymuje się jakoś do tego czasu). Cały czas jak płaczę to prysznicem polewam regularnie twarz wodą. Wychodzę spod prysznica dopiero jak się uspokoję. Naprawdę nie widać śladów płaczu!!
Ja ostatnio również dużo plakałam...mimo iż od bardzo dawna tego nie robiłam...za to gdy byłam młodsza bardzo częśto płakałam z wielu blahych powodów...
_________________ *bez muzyki życie nie miało by sensu*
wakaba
Wiek: 17 Dołączyła: 14 Mar 2004 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2004-04-18, 11:40
ja też jak byłam mała to płakałam bez powodu. Po prostu od czasu do czasu zbierało mi się tyle łez, że rozpłakiwałam się , a innym podawałam jakiś błahy powód.. całe szczęście chyba się z tego uleczyłam!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum