Wysłany: 2007-05-06, 16:30 Jak zmobilizować do odchudzania?
To sprawa wygląda tak:
Jak niektórzy wiedzą mam siostrę 2 lata starszą (3 gimnazjum) i ona ma sporą nadwagę (prawie 20kg nadwyżki). Było wiele rozmów między nią, a rodzicami, ale ona po prostu obraża się. Kiedyś zmobilizowała się, ćwiczyła. Trochę schudła, tzn. może nie zjechała na wadze, ale wysmukliła jej się sylwetka. Ona ma dość masywne nogi i w ogóle ma taką "potężną" budowę (jest podobna do taty). Nic do niej nie trafia, nie wiem, czy ona sama nie widzi tego, że ma nadwagę, że nie wygląda dobrze. Obiecała ortopedce pół roku temu, że schudnie, ale prawdopodobnie jeszcze przytyła Bardzo lubi jeść słodycze, ciągle coś przegryza. Nie ćwiczy, a jak jej się przypomni, to poćwiczy 20 razy jakieś serie z hantlami. Przecież od tego nie schudnie
Jak byście na naszym miejscu ją zmobilizowali? Jak jej się coś powie na ten temat, nie żadne dogryzki, ale poważne rozmowy jej i rodziców, to ona się obraża i nie odzywa... Nic nie dociera. Pomóżcie.
outsiderka, rozwalil mnie twoj opis na gg 'moja siostra to cymbałka'
a wracajac do tematu to moze twoi rodzice powinni na obiad dawac jej pelen talerz ale mniejszy niz zwykle? słyszalam ze to jakos dziala na ludzi moze przy niej nie powinniscie jesc duzo? a moze zmienic jadłospis? przestac kupowac slodycze a wprowadzic zdrowe odzywianie. dodawac do jedzenia błonnik.
20kg to duza nadwaga moze czas by sie wybrac do dietetyka
Uuuuuuuu.. to ja współczuję... i respect - bić się z kimś większej wagi
A tak na serio... to może ją przekonaj, żebyście poodchudzały się razem, nawzajem będziecie układać sobie dietę - co zjecie danego dnia.. jakie ćwiczenia zrobicie.. jedna będzie pilnować drugiej.... będzie jej na pewno raźniej... albo zróbcie zakład która dłużej wytrzyma na diecie i ćwiczeniach..
Uuuuuuuu.. to ja współczuję... i respect - bić się z kimś większej wagi
Aaaa, daję radę
Paulette, właśnie kiedyś tak postanowiłyśmy w Wielkim Poście, że nie będziemy jadły słodyczy... Ona wykruszyła się przede mną Ja w sumie nie chciałam jeść słodyczy, żeby ją dopingować i żeby miała motywację, bo mi te słodycze nic złego z figurą nie robią... ech.
ja mysle ze narazie to faktycznie ciezko bedzie ja przekonac do czegokolwiek. Dopiero jak pojdzie dalej do szkoly to obawiam sie ze dopiero wtedy sie o tym przekona... Chyba ze ma taki twardy charakter ze nikt nie smie jej podskoczyc albo jak moze zakocha sie w jakims chlopaku to wtedy spowoduje on ze dla niego zechce zeszczuplec. Ew. rozmowa z rodzicami: nie ma obrażania sie bo w tej sytuacji rodzice pokazuja ze sa bezsilni wiem ze tak jest i ze nic nie sa w stanie zrobic tak naprawde bo jej do niczego nie zmusza sila. Ale postarajcie sie nie pozwolic jej chociaz raz wyjsc z tego pokoju. Zeby wytrwala do konca i powiedziala sama co o tym wszystkim mysli. To jest taki opor ale jak sie wygada to przekona sie sama ze rodzice sa od tego by pomagac nikt tak naprawde w zyciu nie doradzi jak mama
Chyba ze ma taki twardy charakter ze nikt nie smie jej podskoczyc
Nie no chyba w szkole to takiego respectu i strachu przed nią nie czują Chyba
Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak rodzice podejmują temat, to ona od razu swoimi krzykami, fochami etc. nie da im dojść do słowa A naprawdę szkoda mi jej, bo z nadwagą nie jest łatwo Zadyszka, potem jakieś problemy zdrowotne. Anemii już się zdążyła nabawić, bo zamiast wcinać jakieś warzywa, to ona je typowe "śmieci". Chodzi i przegryza pieczywo dietetyczne, ale na kolację, czy coś i tak je inny chleb. A przecież to pieczywo dietetyczne jest kupione specjalnie dla niej, "zamiast", a nie jako przegryzka... Idzie na spacer, zje kalorycznego loda. Do niej nie dociera to, że może zamiast tego zjeść jabłko, bądź marchewkę. Przecież głupia nie jest, ma swój rozum i wie, że za dużo waży... Nie wiem, co z nią nie tak, że przy dużej nadwadze trwa w tym, zamiast wziąć się za siebie. Kupienie dla niej spodni to tragedia. Ona się denerwuje i moja mama przy okazji
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
ja jak bylam grubsza też tego nie zauważałam aż któregoś dnia spojrzałamw lustro zobaczyłam prosiaka zaczęłam ćwiczyć , ale to nie dzięki temu schudłam chyba też przez jakąś chorobę ....
ale kiedyś żeby zbić sadło powiesiłam zdjęcie nad łóżkiem faceta do którego zdychałam i robiłam po 100 brzuszków dziennie
Paulette, nie ma takiej opcji- ona nie chce jeździć na obozy
A szkoda, na pewno by schudła. Jak ja się świetnie bawię na obozie, ona spędza czas w domu oglądając TV, siedząc przed netem i jedząc... Bo ona nudę zajada Ja nie mogę, jak można zajadać nudę
[ Dodano: 2007-05-06, 20:03 ]
Wiecie, ona kiedyś chodziła na aerobik, ale potem straciła do tego zapał. Kupiła książkę do jogi, ale nie, bo zbyt statyczna. Skołowali jej hantle, to ćwiczy raz na rok. Rower stacjonarny jest w domu, górala też ma- nie jeździ
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
strasznie ciezki okaz kurcze no nieciekawa sytuacja... za malo sie w sobie mobilizuje. mysle ze jej tak naprawde jest ciezko z tym problemem i ona sobie zdaje z tego sprawe, boi sie opowiedziec o tym co w niej siedzi. a jak Twoi rodzice zaczynaja z nia rozmowe? moze niech Twoja mama sama w 4 oczy spróbuje z nia porozmawiac?
ale ciezki przypadek.... w takim razie to chyba rodzice sie musza za nia porzadnie wziac, nie pozwalac jesc slodyczy i gotowac same zdrowe potrawy... juz kurcze pomysly mi sie wyczerpuja...
aneta101
Wiek: 22 Dołączyła: 02 Mar 2007 Skąd: L.A.
Wysłany: 2007-05-06, 19:32
moze najpierw tylko male kroki brac np. zamiast slodyczy to niech je owoce, pomalu niech zastapi te tluste zeczy czyms zdrowym, i moze wez ja na spacer, pojezdzij z nia rowerem lub rolki. Albo jak oglada tv to moze tez jezdzic na rowerze stacjonarnym bo nie musi siedziec na fotelu??
outsiderka, skoro ona je z nudów to myślę, że to zebyscie cos razem porobily to jest dobry trop. Moze razem pojezdzicie na rowerach? Albo zapiszcie sie razem na basen? Albo załóż sie z siostrą że jak wytrwa powiedzmy 3 miesiące regularnie chodząc na basen to costam jej kupisz/zrobisz itp moze rodzice cie wspomogą Nadwaga poza wzgledami estetycznymi ma neistety tez jest tez bardzo groźna dla zdrowia.
Nadwaga poza wzgledami estetycznymi ma neistety tez jest tez bardzo groźna dla zdrowia.
Niestety ...
Dzięki Dziewczyny za pomoc Pogadam z nią o tym, zobaczymy Tylko, żeby ona sama chciała... To już będzie połowa sukcesu.
Paulette napisał/a:
w takim razie to chyba rodzice sie musza za nia porzadnie wziac, nie pozwalac jesc slodyczy i gotowac same zdrowe potrawy... juz kurcze pomysly mi sie wyczerpuja...
Wiesz, najgorsze jest to, że mama stara się gotuje jakieś zdrowe potrawy, ona też powinna jeść warzywa, etc. bo ma anemię... To te warzywa to jem ja i moi rodzice, a ona nic... Jak był ryż z kurczakiem w sosie słodko-kwaśnym i sałata, to ona jej nawet nie ruszyła a mówi, że lubi warzywa
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Wysłany: 2007-05-07, 20:59 Re: Jak zmobilizować do odchudzania?
outsiderka napisał/a:
To sprawa wygląda tak:
Jak niektórzy wiedzą mam siostrę 2 lata starszą (3 gimnazjum) i ona ma sporą nadwagę (prawie 20kg nadwyżki). Było wiele rozmów między nią, a rodzicami, ale ona po prostu obraża się. Kiedyś zmobilizowała się, ćwiczyła. Trochę schudła, tzn. może nie zjechała na wadze, ale wysmukliła jej się sylwetka. Ona ma dość masywne nogi i w ogóle ma taką "potężną" budowę (jest podobna do taty). Nic do niej nie trafia, nie wiem, czy ona sama nie widzi tego, że ma nadwagę, że nie wygląda dobrze. Obiecała ortopedce pół roku temu, że schudnie, ale prawdopodobnie jeszcze przytyła Bardzo lubi jeść słodycze, ciągle coś przegryza. Nie ćwiczy, a jak jej się przypomni, to poćwiczy 20 razy jakieś serie z hantlami. Przecież od tego nie schudnie
Jak byście na naszym miejscu ją zmobilizowali? Jak jej się coś powie na ten temat, nie żadne dogryzki, ale poważne rozmowy jej i rodziców, to ona się obraża i nie odzywa... Nic nie dociera. Pomóżcie.
Po pierwsze i najważniejsze nikt nie zmusi jej do odchudzania jeśli ona tego sama nie chce.
Jeśli piszesz że ona b. dużo je i nie widzi tego. To może być choroba. Jak młde dziewczyny chorują na anoreksję tak i jest przeciwieństwo tej choroby gdzie osoba b. dużo je, nie chce się odchudzać co prowadzi do b. dużej otyłości a w konsekwencji do poważniejszych chorób. Może w tej chwili nic bardzo jej nie dolega a za kilkanaście lat może zachorować na cukrzyce, choroby serca itp. Mogę coś Ci napisać na PW na temat diety, ale pytanie czy ona się do tego dostosuje. Ponieaż trzeba bardzo dużej samodyscypliny, samozaparcia i chęci do odchudzania. A jak tego nie ma to ciężko będzie.
Mnie motywuje Shape. Jest nastawione na odchudzanie, ale w sensie że na aktywność fizyczną i zdrowe odżywianie się (a nie "bądź chuda to ci koleżanki pozazdroszczą i każdy facet będzie twój").
Jeśli siostra czyta w toalecie, to podłóż jej jeden egzemplarz!
A słodycze... hmm, pycha. Ale zakładam, że jak je zjem dwa razy wolniej i dwa razy mniej, to przyjemności i tak będę miała z tego tyle samo. Możesz jej ten pomysł podsunąć.
Jedno mnie zastanawia: czy z tymi słodyczami to zwykłe łakomstwo? Czy organizm daje znać że mu brakuje ważnych składników odżywczych? Nie wiem czy też tak macie, ale jak ja jem sałatkę, to myśl o tych wszystkich błonnikach i witaminach mi naprawdę sprawia przyjemność. Wiekszą niż "aale pyszne ciacho z kremem". Zastanawia mnie, czy niektórzy ludzie nie mylą trochę tych dwóch odczuć.
A słodycze... hmm, pycha. Ale zakładam, że jak je zjem dwa razy wolniej i dwa razy mniej, to przyjemności i tak będę miała z tego tyle samo. Możesz jej ten pomysł podsunąć.
O, a to dobre hehe
Lilavati napisał/a:
Jedno mnie zastanawia: czy z tymi słodyczami to zwykłe łakomstwo? Czy organizm daje znać że mu brakuje ważnych składników odżywczych? Nie wiem czy też tak macie, ale jak ja jem sałatkę, to myśl o tych wszystkich błonnikach i witaminach mi naprawdę sprawia przyjemność. Wiekszą niż "aale pyszne ciacho z kremem".
Ja mam tak samo... A jak jem coś słodkiego, to wybieram mniejsze zło- budyń, kisiel, bo po tym jestem syta, a jak lody, to wodne, bo mają mniej kalorii.
Moja mama prenumeruje Superlinię i to naprawdę fajne czasopismo, jest tam dużo cennych porad, ćwiczenia, diety, artykuły psychologiczne. Naprawdę, gdyby chciała, to by schudła! A jak ona robi sobie na kolację talerz jajecznicy i pół bułki, czyli jej ostatni posiłek jest cięższy niż śniadanie, to ja wysiadam
[ Dodano: 2007-06-27, 11:14 ]
Byłam cała happy, bo namówiłam siorę na rower, ale jak raz ze mną pojechała, to teraz się wykręca, po prostu ma tak słomiany zapał, że szok Zawsze ma jakąś wymówkę. Ledwo wyciągnęłam ją za uszy, żeby poszła ze mną pobiegać, ale już miała jakieś ale... Ja już nie wiem, czy ona chce schudnąć, czy tak tkwić w bezruchu.
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Kiedyś ćwiczyła i zeszczuplała. Nie jadła słodyczy, nie piła gazowanych, słodkich napojów i były efekty. Mnie już by samo to motywowało, że kiedyś mi się udało, to teraz też podejmę próbę.
Muszę powiedzieć mamie, żeby przestała kupować takie pierdoły, typu cukierki, wafle ryżowe, etc. Bo ona to wszystko pochłania Dzisiaj byłam głodna i chciałam zjeść wafla ryżowego, otwieram szafkę, a tam suprise: zostały dwa, bo moja kochana siora zjadła resztę. Podobnie z jogurtami... Danone, serki Danio, przecież to też jest kaloryczne, jakby zjadła naturalny z jakimiś dodatkami, byłoby lepiej.
Szczerze, to ja współczuję jej takiej bezgranicznej głupoty. To jest zwykłe pogrążanie się.
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum