Wysłany: 2009-05-09, 15:29 Jak ubrać się na rozmowę kwalifikacyjną?
Słuchajcie jutro mam iść na rozmowę kwalifikacyjną do restauracji. Mam pracować jako kelnerka. Jak najlepiej się ubrać? Tak zwyczajnie chyba nie bardzo, no ale nie chcę też przesadzić możecie jakoś doradzić?
Z tego co wiem, to na rozmowy kwalifikacyjne obowiązuje dress code.
Buty zakryte, najlepiej czarne. Koniecznie rajstopy. Jak spódnica to bez dużych rozpierdaków Biała bluzka bez dużego dekoltu. Aha i lakier na paznokciach to najlepiej jakiś jasny albo french manicure. Jeśli lubisz ciemne kolory, to lepiej zrezygnować na czas rozmowy
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Z tego co wiem, to na rozmowy kwalifikacyjne obowiązuje dress code.
Buty zakryte, najlepiej czarne. Koniecznie rajstopy. Jak spódnica to bez dużych rozpierdaków Biała bluzka bez dużego dekoltu. Aha i lakier na paznokciach to najlepiej jakiś jasny albo french manicure. Jeśli lubisz ciemne kolory, to lepiej zrezygnować na czas rozmowy
Wszystko to co napisała outsiderka.
Jeżeli chcesz iść w spodniach to raczej nie dżinsowe tylko na kant
chyba wezme czarne balerinki, szarą sukienkę bombkę i jakąś ładną bluzkę/koszulę. białej nie ubiorę, bo wyglądam tak jakoś "szkolnie" jakąs jasną może wynajdę.
Hm, ja pracowałam rok temu w restauracji i tam obowiązywał mnie dość "szkolny" mundurek, czarne spodnie/spódnica i biała bluzka na górę... Więc myślę że białej bluzki nie musisz się jakoś specjalnie obawiać bo w tym środowisku to normalny ciuch
Czy Wy trochę nie przesadzacie? Mamy XXI wiek, a dziewczyna idzie na rozmowę do restauracji, a nie do jakiegoś centrum biznesu. W ogóle czy taki strój może komuś pomóc w tej rozmowie i dodać pewności siebie? Przecież trzeba się czuć w miarę luźno i swobodnie, aby rozmowa dobrze przebiegła. Ostatnio właśnie dostałam pracę w ekskluzywnym butiku, a na rozmowę poszłam w dżinsach, białym t-shircie, szarym sweterku i czarnych balerinach, a na paznokciach miałam czerwony lakier i jakoś wybrano mnie spośród mnóstwa innych chętnych osób. Według mnie powinno się po prostu ubrać schludnie, elegancko ale bez przesady. Białe, czarne, szare kolory, nic rażącego ale nie trzeba odrazu na kant, przecież i tak najważniejsza jest rozmowa. To że później w pracy obowiącują 'mundurki' to jeszcze nic nie znaczy. Ja gdy jestem w pracy muszę się ubierać tylko i wyłącznie na czarno lub czarno-biało, więc chyba nie oceniano przede wszystkim mojego ubioru na rozmowie.
możesz napisać, ile tam zarabialas? (bez napiwków)
Pati:D, no , bardzo fajnie, że Cię przyjęli i w ogóle. Ja nie ubrałam się jakoś mega elegancko, ale i tak byłam najbardziej "odstrzelona spośród czwórki osób, które miały dziś rozmowę. I po wiem szczerze, że właśnie czułam się lepiej, jak widziałam np. kolesia w białym byle jakim podkoszulku i wytartych dżinsach (za to dowalił sobie łańcuszek na szyję).
Czy Wy trochę nie przesadzacie? Mamy XXI wiek, a dziewczyna idzie na rozmowę do restauracji, a nie do jakiegoś centrum biznesu. W ogóle czy taki strój może komuś pomóc w tej rozmowie i dodać pewności siebie? Przecież trzeba się czuć w miarę luźno i swobodnie, aby rozmowa dobrze przebiegła.
w XXI wieku też pewne zasady obowiązują...
to na maturę np też nie ubierajmy się na galowo, bo przecież to nam w myśleniu przeszkadza, tak? do sądu tak samo w dresie pójdźmy?
już wszystko ludzie starają się zrównać. rozmowa o pracę to rozmowa o pracę i uważam, że trzeba się ubrać stosowanie. Jak na wesela i imprezy to się trzeba się stroić odpowiednio, a jak na rozmowę o pracę to już nieważne... paranoja.
poza tym nie uważam żeby białą koszula była wybitnie "szkolna", ja w białych koszulowych chodzę też na co dzień jakoś żyje mi się dobrze.
_________________ www.draconia.pl
(\.../)
(O.o)
(> <)
aniusia
Wiek: 22 Dołączyła: 22 Sie 2006 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-05-10, 16:42
tenebra napisał/a:
to na maturę np też nie ubierajmy się na galowo, bo przecież to nam w myśleniu przeszkadza, tak?
koleżanka z klasy(przy okazji najlepsza absolwentka tegoroczna) przyszła na maturę w czarnych leginsach i białej dłuższej koszuli. jej strój odbiegał trochę od kanonu ubioru galowego, ale cóż, każdy ma wolną wolę i swój "styl".
Czy Wy trochę nie przesadzacie? Mamy XXI wiek, a dziewczyna idzie na rozmowę do restauracji, a nie do jakiegoś centrum biznesu. W ogóle czy taki strój może komuś pomóc w tej rozmowie i dodać pewności siebie? Przecież trzeba się czuć w miarę luźno i swobodnie, aby rozmowa dobrze przebiegła. Ostatnio właśnie dostałam pracę w ekskluzywnym butiku, a na rozmowę poszłam w dżinsach, białym t-shircie, szarym sweterku i czarnych balerinach, a na paznokciach miałam czerwony lakier i jakoś wybrano mnie spośród mnóstwa innych chętnych osób. Według mnie powinno się po prostu ubrać schludnie, elegancko ale bez przesady. Białe, czarne, szare kolory, nic rażącego ale nie trzeba odrazu na kant, przecież i tak najważniejsza jest rozmowa. To że później w pracy obowiącują 'mundurki' to jeszcze nic nie znaczy. Ja gdy jestem w pracy muszę się ubierać tylko i wyłącznie na czarno lub czarno-biało, więc chyba nie oceniano przede wszystkim mojego ubioru na rozmowie.
I co z tego, że mamy XXI wiek? To mamy przychodzić ubrani jak się nam totalnie podoba, nie przestrzegając jednocześnie żadnych zasad? Obowiązują pewne reguły, może Ty akurat trafiłaś na tolerancyjnych pracodawców.
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Chyba wolałabym przegiąć i byc zbyt elegancko ubrana, niż zbyt luzacko.
Na ilus tam rozmowach już byłam, miałam okazje czytać listy motywacyjne i powiem jedno - MASAKRA jak ludzie nie umieją się ubrac, nie umieją się zachować i nie umieją napisac listu czy CV. W dobie, gdzie jest bezproblemowy dostęp do neta, komputerów (nawet w kafejce, jak juz ktos bardzo nie ma pomysłu), gdzie tyle się mówi o braku pracy itd itp - to ludzie nie zdają sobie chyba sprawy z tego, że na samym początku się skreślają. Skoro ktoś nie zadał sobie choc odrobiny wysiłku, aby napisac oddzielne CV i list do mojej firmy, to w takim razie ja nie zadam sobie tego wysiłku, że to przeczytam i wezme pod uwage. Jaką mam pewność, że ten ktoś rzeczywiscie chce u mnie pracować iże porządnie będzie się wywiązywał z obowiązków, skoro na dzien dobry takie rzeczy odstawia.
_________________ I tear through the walls for you... It's you, only you, no other ...
w XXI wieku też pewne zasady obowiązują...
to na maturę np też nie ubierajmy się na galowo, bo przecież to nam w myśleniu przeszkadza, tak? do sądu tak samo w dresie pójdźmy?
już wszystko ludzie starają się zrównać. rozmowa o pracę to rozmowa o pracę i uważam, że trzeba się ubrać stosowanie. Jak na wesela i imprezy to się trzeba się stroić odpowiednio, a jak na rozmowę o pracę to już nieważne... paranoja.
poza tym nie uważam żeby białą koszula była wybitnie "szkolna", ja w białych koszulowych chodzę też na co dzień jakoś żyje mi się dobrze.
Czytałaś ze zrozumieniem? Ja ubieram się na codzień sportowo, a na tą rozmowę nie poszłam wcale w dresie. Napisałam że swobodnie, ale schludnie. Zresztą nawet jakby to co? Przecież ja pisząc swojego posta nikomu niczego nie narzuciłam. Zdziwiło mnie tylko to co Wy napisałyście w swoich wiadomościach. A może ktoś by napisał, że najlepiej ubrać się tak aby czuć się dobrze, ale nie zapominać o tym że jest to rozmowa w sprawie pracy? Jak będzie 40 stopni w cieniu to też mam ubrać rajstopy, "bo obowiązują pewne zasady"? Po prostu uważam że jest paranoją ubierać się tak jak Wy piszecie w białe bluzki, mankiety, żakiety, kanty i kij wie co, chyba że ktoś oczywiście lubi takie ciuchy i właśnie w nich czuje się dobrze. Poza tym bardzo Wam serdecznie gratuluję jeśli Wy tylko żyjecie z myślą o zasadach. Bo jak tak bardzo się burzycie, a mamy tak banalny temat, to zapewne żyjecie po prostu idealnie przestrzegając wszystkich niezliczonych zasad. Jesteśmy młode i nie idziemy na rozmowę do banku. Uwierz mi tenebra, że nie poszłabym na pogrzeb w dresie jeśli Cię to pocieszy. Ale w dżinsach wyobraź sobie że byłam i nikt mnie za to nie spalił na stosie. Niedługo idę na weselę, więc błagam podajcie mi jakieś zasady ubioru!
Outsiderka, każdy ma swój styl ubierania się i każdy jest inny. Jeśli ktoś chce się ubrać w kąpielówki na rozmowę kwalifikacyjną, to się tak ubierze i tyle. Ale dzięki niesamowitemu odkryciu jakim jest własny styl każdy ma jakieś wyczucie smaku (no może się mylę akurat w tej kwestii) i wie jak powinien się ubrać zależnie od sytuacji. Poza tym nie miałam farta, bo trafiłam na wyrozumiałych pracodawców. Mam już jakieś doświadczenie zawodowe które im odpowiadało, rozmowa przebiegła bardzo miło, chwilami zabawnie i tyle.
Apsik! napisał/a:
ja pracowałam rok temu w restauracji
możesz napisać, ile tam zarabialas? (bez napiwków)
tylko że ja pracowałam w Anglii, tam są zupełnie inne zarobki bo oni płacą od wieku - przynajmniej w moim miejscu pracy. Szczerze mówiąc nie pamiętam nawet, ale coś koło ponad 5 funtów brałam za godzinę a napiwkami dzielili się potem wszyscy pracownicy po równo.
Co do tego kanonu strojów, też wolałabym przegiąć w tą stronę "za bardzo" niż przyjść za mało elegancko. U mnie jak patrzę jak się ludzie na maturę ubierają to mi szczęka opada, ale teraz po prostu taka prawda, że jest epoka luzu, nikt już tak rygorystycznie na to nie patrzy. Szczerze mówiąc gdybym wiedziała, jak to wygląda, nie szyłabym sobie 3-częściowego kompletu tylko trochę bym poszalała.
Jak będzie 40 stopni w cieniu to też mam ubrać rajstopy, "bo obowiązują pewne zasady"?
Akurat w przypadku dress code na rozmowe kwalifikacyjna nawet jak masz +50 stopni to musisz ubrac rajstopy
Dziewczyno ja nie wiem o co ty sie w ogole oburzasz. owszem istnieja pewne zasady i juz. mozesz sie buntowac, ale tego nie zmienisz
w srodowisku prawniczym niedopuszczalne jest noszenie rozpuszczonych wlosow, ubran z tandetnych materialow itp.
wyobrazasz sobie isc do urzedu, gdzie siedzi pracownica w bikini?
albo do lekarza, ktory ma pelno kolczykow w gebie, podarte i poplamione ciuchy? ja bym spieprzala gdzie pieprz rosnie
jak cie widza tak cie pisza
_________________ Zaakceptuj siebie, a potem resztę świata.
Na wszelkie rozmowy chodziłam ubrana tak, jak to napisała Outsi - czarne eleganckie spodnie, biała koszula, krawat, czarne buty i torebka. Czułam się dobrze w takim stroju, bo uważałam, że ubrałam się odpowiednio do sytuacji. Zawsze sie tak staram ubierac. Kiedyś dostałam tel, żebym przyjechała do jednego z oddziałów biura, tam mnie dziewczyna sprawdzi. To nie miała być rozmowa, tylko zwykłe spotkanie. Nie wiedziałam, jak sie ubrac, bo skoro to miała być zwykła rozmowa, więc ubrałam jasny golf, jeansy i na to sweterek jakis tam. Przyjechałam pogadałam sobie z tą dziewczyną, ona mnie sprawdziła, zostawiłam swoje cv. Prace dostałam, ale dowiedziałam się też, że ta dziewczyna, teraz moja bardzo dobra kumpela, miała ze mną problem - wiedza jest, podejscie do ludzi jest, ale źle się ubrała!
_________________ I tear through the walls for you... It's you, only you, no other ...
Jest kryzys gosp. i trudno o robotę więc chyba raz można się ubrać elegancko.
To jest brak szacunku dla pracodawcy nawet jeżeli przyjdzie się na luzie,
jak Cię widza tak Cię piszą.
Dziewczyno ja nie wiem o co ty sie w ogole oburzasz. owszem istnieja pewne zasady i juz. mozesz sie buntowac, ale tego nie zmienisz
w srodowisku prawniczym niedopuszczalne jest noszenie rozpuszczonych wlosow, ubran z tandetnych materialow itp.
wyobrazasz sobie isc do urzedu, gdzie siedzi pracownica w bikini?
albo do lekarza, ktory ma pelno kolczykow w gebie, podarte i poplamione ciuchy? ja bym spieprzala gdzie pieprz rosnie
jak cie widza tak cie pisza
Ja się oburzam? Przecież to Wy mi w kółko probujecie udowodnić, że ktoś jest debilem bo mnie zatrudnił, a nie poszłam na rozmowę w majtkach zaprasowanych na kant, a ja przecież tylko napisałam jakie jest moje zdanie w tym temacie. No ale życie jest tak pięknie skonstruowane, że jeśli wszyscy obstaja za jednym, a jakiś odmieniec ma inne zdanie, to trzeba mu wcisnąć swoje zasady i udowodnić że sam jest do pupy. Ciężko zrozumieć że świat idzie na przód, ludzie i podejście do pewnych spraw może być różne? Ale wyobraź sobie, że ja mam dopiero 20 lat i starałam się o pracę w butiku, a nie w urzędzie, czy tak trudno wam to zrozumieć? I co niby nie mam szacunku do pracodawcy bo nie ubrałam się na kant? Każdy ma swój gust i wyczucie stroju i dlatego właśnie nie poszłam w adidaskach i czapce z daszkiem tylko ubrałam białą bluzkę, szary sweterek, dżinsy i czarne baleriny i co okazałam tym wielki brak szacunku dla pracodawcy i pokazałam, że nie podchodzę poważnie do stawianych mi zadań? Uśmiałam się. Przecież moje ciuchy były czyste, wypracowane, nie miałam biustu na wierzchu. Wy po prostu nie czytacie tego co piszę. Macie przed oczami jakieś wyobrażenie amerykańskiego filmu, gdzie kobieta stara się o pracę w gabinecie lekarskim czy w urzędzie. Chodziło mi o konkretny przypadek, kiedy młoda 18letnia dziewczyna idzie na rozmowę do restauracji. I co, nie wystarczyłaby jej biała bluzka, dżinsy i czarne buty? A poza tym czy Wy uważacie, że jeśli będzie jakaś dziewczyna ubrana w piękne żakietowo-kantowo-galowe ciuchy, ale nic poza tym i druga ubrana mniej superaśnie, ale za to z doświadczeniem, inteligentna i błyskotliwa, to pracę dostanie ta pierwsza bo druga poleciała w kulki i okazała się bezczelna, bo przyszła źle ubrana na rozmowę do pizza hut?
[ Dodano: 2009-05-10, 21:02 ]
Apsik! napisał/a:
ale teraz po prostu taka prawda, że jest epoka luzu, nikt już tak rygorystycznie na to nie patrzy. Szczerze mówiąc gdybym wiedziała, jak to wygląda, nie szyłabym sobie 3-częściowego kompletu tylko trochę bym poszalała.
A Apsik nie zabijecie za to co napisała? Jak ona tak śmiała?
Teraz może Ty czytaj ze zrozumieniem - w którym miejscu w całej wypowiedzi napisałam, że chodzi KONKRETNIE o Ciebie i o to, jak się ubrałaś ?
Cytat:
Skoro ktoś nie zadał sobie choc odrobiny wysiłku, aby napisac oddzielne CV i list do mojej firmy, to w takim razie ja nie zadam sobie tego wysiłku, że to przeczytam i wezme pod uwage. Jaką mam pewność, że ten ktoś rzeczywiscie chce u mnie pracować iże porządnie będzie się wywiązywał z obowiązków
w którym miejscu w tym zdaniu jest napisane, że chodzi o ubiór?
Pisałam ogólnie, jedynie pierwsze zdanie mogło tyczyć się dyskusji na Twoj temat - że wole się ubrać bardziej elegancko. Tyle.
_________________ I tear through the walls for you... It's you, only you, no other ...
Apsik! napisał/a:
ale teraz po prostu taka prawda, że jest epoka luzu, nikt już tak rygorystycznie na to nie patrzy. Szczerze mówiąc gdybym wiedziała, jak to wygląda, nie szyłabym sobie 3-częściowego kompletu tylko trochę bym poszalała.
A Apsik nie zabijecie za to co napisała? Jak ona tak śmiała?
mi chodziło o to, że jakbym wiedziała, że wśród oczojebnie różowych szpilek i studniówkowych kiecek zakładanych na czarne podkoszulki będę się w moim skromnym granatowym kostiumie czuć tak dziwnie, to kupiłabym sobie rzeczy z różnych kompletów, w których może czułabym się luźniej. Nie wiedziałam, że w mojej szkole kanon ubioru galowego zostanie tak naciągnięty, tak olany przez wszystkich i tak pominięty przez nauczycieli.
Teraz może Ty czytaj ze zrozumieniem - w którym miejscu w całej wypowiedzi napisałam, że chodzi KONKRETNIE o Ciebie i o to, jak się ubrałaś ?
Cytat:
Skoro ktoś nie zadał sobie choc odrobiny wysiłku, aby napisac oddzielne CV i list do mojej firmy, to w takim razie ja nie zadam sobie tego wysiłku, że to przeczytam i wezme pod uwage. Jaką mam pewność, że ten ktoś rzeczywiscie chce u mnie pracować iże porządnie będzie się wywiązywał z obowiązków
w którym miejscu w tym zdaniu jest napisane, że chodzi o ubiór?
Pisałam ogólnie, jedynie pierwsze zdanie mogło tyczyć się dyskusji na Twoj temat - że wole się ubrać bardziej elegancko. Tyle.
Nie miałam na myśli Ciebie..... Tylko dziewczyny, które w kółko piszą że ludzie którzy przyszliby w stroju kąpielowym do urzędu albo w samych gaciach na mature są bezczelni...
[ Dodano: 2009-05-10, 21:18 ]
Apsik! napisał/a:
Nie wiedziałam, że w mojej szkole kanon ubioru galowego zostanie tak naciągnięty, tak olany przez wszystkich i tak pominięty przez nauczycieli.
Teraz nie obowiązują żadne kanony. Nawet starsi ludzie przełamują pewne zasady.
Ja na swoją studniówkę dwa lata temu poszłam ubrana w suknię balową na kloszu i byłam jedyną tak ubraną dziewczyną. Wszystkie inne sukienki były bez pleców, ledwo zakrywały pupe i piersi, ale czułam się dobrze bo moje nastawienie do etj imprezy było oczywiste-idę na bal więc potrzebuję sukni balowej. Moje wszystkie nauczycielki, nauczyciele, dyrektorka pokazali więcej ciała niż ja.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum